poniedziałek, 5 listopada 2012

Wiejski chlebek.

Chlebek jak z GS-u. Jeśli ktoś jest z mojego rocznika lub starszy to wie o czym gadam...



Po wielu próbach zakończonych większym lub mniejszym powodzeniem pieczenia chleba w żeliwnym garnku trafiłam na stronę kass. I... dostałam olśnienia!
Najpierw z pewną dozą niepewności podeszłam do tematu, ale cóż mam do stracenia? Proces mieszania mąki w misce trwa jakieś 30 sekund. Niczym nie ryzykuję...
Zaopatrzona w rezerwowe pieczywo na śniadanie odmierzyłam:

1,5 kubeczka mąki do przesiewania z Ikea = jakieś 500g
1 łyżeczkę soli
1/2 łyżeczki cukru
1 opakowanie 7 g drożdzy instant
1 szklankę wody

Wymieszałam suche łyżką w misce, dolałam wody. Powstały niezłe frukty. Najwyżej rano wyrobię jak wyjdzie paciajda. Rano zaspałam na pieczenie chleba (poniedziałek). Po powrocie po południu do domu nagrzałam piecyk z żeliwnym garnkiem. Wyjęłam ciasto na blat. Złożyłam na trzy. "Żadne tam delikatnie" po pół godzinie włożyłam ciasto do garnka. Nie było jednolite. Miejscami suche, częściowo papciaste.
Zagapiłam się na film i odkryłam pokrywkę po 40 minutach. Dopiekłam do złotej skórki jeszcze 10-15 minut. 
Nie mogłam się doczekać, żeby odkroić pierwszą kromkę. Bałam się, że chyba glumiaste lub puste będzie w środku. 

"Mamo, mogłabyś piec już tylko taki chleb?"
No jasne. 

Jak mąż wróci z piłki to nie uwierzy, że było już pieczywo na jutrzejsze śniadanie. 


Kolejny chlebek dzieciak sam wymieszał. Jak zaśpimy zjedzą płatki...

2 komentarze:

  1. Chlebek wyszedł pokazowy, prawda że sposób genialny? no to wpadłaś:)))
    Cieszę się że przydało się moje pisanie, pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń