niedziela, 26 października 2014

Dyniowe babeczki.


Zrobiłam z rozsądku.
Wiedziałam, że w niedzielę będą chłopaki zglądać po kątach w poszukiwaniu "czegoś".
Wyszły pyszne. Najważniejsze ich stwierdzenie: wcale tej twojej dyni nie czuć, no co ty? z dynią?

Dzisiaj napoczęłam wielką dynię. Wieeelką.
Cały dzień pichciłam, kilka godzin siedziałam w garach  i ... zużyłam ćwiartkę...

Składniki:

1 1/2 szklanki mąki pszennej 650
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia BIO
1/2 łyżki przyprawy do piernika
1/2 łyżki cynamonu
2 czubate łyżki pestek słonecznika
1 łyżka sezamu
1 łyżka posiekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki cukru

1 niepełna szklanka musu z dyni
1 łyżka octu
1 łyżka naturalnej esencji cytrynowej
1 łyżka naturalnej esencji waniliowej
1/3 szklanki oleju z pestek winogron

Wykonanie:

Mus z dyni zrobiłam blendując dynię z odrobiną mleka sojowego. Mleko dodałam, żeby blender łatwiej "złapał".
Połączyłam w jednej misce suche składniki, w drugiej mokre. Wymieszałam łyżką. Nałożyłam do foremek. Piekłam 20 minut w 200 stopniach - do suchego patyczka.


Pyyyycha!!!

Smaczna Jesień

3 komentarze:

  1. Mi największa dynia nie straszna ;)
    Babeczki wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...