Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bagietki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bagietki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2013

Bagietka i bułeczki: sezam, pestki dyni - bez wyrabiania.


Do szkoły - wygodniejsze bułki. W domu - na wykorzystanie bagietki znajdą się sposoby!
Z tej proporcji wystarczy pieczywa na bułeczki do szkoły i dobre śniadanie w domu.

Składniki:

500 g mąki pszennej 750 użyłam z Młyna Wilkanowo
1 szklanka serwatki lub wody
4 dag drożdży
1/4 szklanki wody
2 łyżki sezamu i jeszcze troszkę
2 garście pestek dyni + do posypania
1 łyżeczka soli
1 łyżka cukru
oliwa z oliwek ~ 2łyżki

Wykonanie:

Do mąki (+sól) dodałam szklankę serwatki, zamieszałam i odstawiłam. 
W wodzie z cukrem rozpuściłam drożdże i odstawiłam na 10 minut.

Do miski z mąką wsypałam sezam, dynię, wlałam drożdże. Wymieszałam dobrze łyżką. Na dno miski nalałam oliwy z oliwek i obtoczyłam w niej ciasto. Trzymając w rękach rozciągnęłam, złożyłam na pół, tak kilka razy. Odstawiłam do wyrośnięcia.

Mokrymi rękami urywałam po kawałku ciasta i formowałam bułeczki. 
Bagietkę ułożyłam też mocząc ręce w wodzie. 

Posypałam ziarenkami i odstawiłam do wyrośnięcia.









Piekłam 30 minut najpierw w 220, potem w 200 stopniach. Do złotej skórki.



Pyyycha!!!

sobota, 13 kwietnia 2013

W moim żeliwnym garnku...


Jak upiec dobry chleb?
Oczywiście najlepiej w piecu chlebowym. Ale cóż? Ilu z Was to jego szczęśliwi posiadacze...
Moja Babcia mówiła: jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma...

W żeliwnym garnku stworzone są dla chleba podobne warunki jak podczas pieczenia w piecu chlebowym.

W internecie można znaleźć bardzo wiele informacji o pieczeniu chleba w żeliwnym garnku.
Bardzo ładnie opisała ABC takiego pieczenia kass.
Ja jednak używam garnka nie tylko do pieczenia chleba metodą Jima Laheya.

Dla mnie jest to najlepsza metoda pieczenia chleba i bagietek jeśli lubi się chleby wypiekane tradycyjnymi metodami - wilgotne w środku z bardzo chrupiącą skórką, pszenne i mieszane - takie, którym  przed pieczeniem można nadać jakiś kształt - niekoniecznie regularny :)


Do niedawna używałam jednego garnka.
Starego, niezbyt dużego, odziedziczonego po Babci.
Idealnego do bochenka maksymalnie z 1/2 kg mąki.
Nie mogłam w nim upiec dłuższej bułki.




Kiedy u Babci Marysi znalazłam wielki, długi emaliowany gar - od razu go przetestowałyśmy.
Chociaż nie jest on żeliwny to bagietki wyszły idealne i chrupiące.
Gar nagrzewałyśmy pół godziny, pomimo swojej wysokości utrzymał odpowiednie warunki.
W domu miałam taki sam - stalowy. Niestety ten poległ na całej linii.
Stalowe brytfanny kompletnie nie nadają się do pieczenia chleba.
( Przy pierwszej sposobności kupiłam taki jak babciny :)


Kilka tygodni temu dostałam od Męża przepiękny czerwoniutki, wielki żeliwny gar.













Ciężki jak diabli - ale tak ma być!
Okazuje się, że nie jest atutem wielkość gara.
Rozmiar garnka musi być dopasowany do wielkości chleba.
Chleb, który przed pieczeniem zawiera w swoim składzie dużo wody w dużym garnku wychodzi bardziej płaski niż w ograniczającym jego kształt.

Piekarnik z garnkiem przed pieczeniem nagrzewam przynajmniej pół godziny jak się da to i godzinę na 7 z 8 możliwych w moim piekarniku. Podobno to 240 stopni. Nigdy tego nie mierzyłam. Nie robię tego na 8 wyłącznie z obaw o moją "przeciętną" kuchnię.

Po tym czasie błyskawicznie go wystawiam, zamykam piekarnik, odkrywam garnek, wręcz wrzucam chleb do środka, natychmiast zakrywam i wstawiam do piekarnika.

Garnek umieszczam nie na samym dole - druga, trzecia półka od dołu. Mój piekarnik na niższych półkach przypala chleb od spodu.

Najpierw piekę na 7, po 10 - 15 minutach zmniejszam na 6.
Pokrywkę zdejmuję zwykle po 25 - 30 minutach.
Jeśli chlebek jest już złoty zmniejszam grzanie na 5 i jeszcze piekę 5-10 minut.
Jeśli jest blady nie zmniejszam temperatury.

Studzę chlebek na metalowej kratce.

Garnków nie używam do innych celów. Nie myję ich w środku jedynie po pieczeniu czyszczę suchą ściereczką.

Przed pieczeniem niczym nie smaruję. Smród palonego tłuszczu trudny jest do wywietrzenia ;)




piątek, 12 kwietnia 2013

Bagietki z sezamem i otrębami.


Przepyszne, niesamowicie chrupiące bagietki. 
Mięciutkie i puszyste w środku z idealnie "chrzęszczącą" skórką.

Składniki:

500 g mąki pszennej poznańskiej
4 dag drożdży
2 łyżki sezamu
3 kopiaste łyżki otrąb owsianych
1 łyżeczka soli
1 łyżka brązowego cukru
ponad 1 szklanka wody
oliwa z oliwek

Wykonanie:

Drożdże i cukier rozpuściłam w 1/3 szklanki wody. Odstawiłam na chwilę. 
Przesiałam mąkę, dodałam sól, sezam, otręby, rozpuszczone drożdże. Zamieszałam. 
Dodałam tyle wody, żeby powstało lekkie ciasto. Chwilę wyrabiałam. 
Na dno miski nalałam około 2 łyżek oliwy. Obtoczyłam ciasto w oliwie i zostawiłam do wyrośnięcia. 
W tym czasie zaczęłam nagrzewać garnek w piekarniku.
Kiedy ciasto podwoiło swoją objętość wyjęłam je na blat, przecięłam na trzy części.
Następnie  rozciągnęłam ciasto w prostokąt, złożyłam na pół i ukształtowałam bagietkę.

Piekłam w garnku żeliwnym w 240 - 220 - 200 stopniach. Pokrywę usunęłam po 20 minutach.







Błyskawicznie spożytkowane :)


Pyyycha!!!

Smacznego!!!

poniedziałek, 18 marca 2013

Sezamowe maślane mini bagietki.



Rodzina orzekła, że to najlepsze bułeczki jakie jedli!
To mi pochlebia ;)))









Składniki:

800 g mąki pszennej 500 gdańskiej z kłoskiem
1,5 łyżeczki soli
47 g drożdży 1 opakowanie
1 łyżeczka cukru
1/3 kostki masła (rozpuszczonego)
około 1,5 szklanki ciepłego mleka
4 łyżki sezamu

Wykonanie:

W wysokim naczyniu mikserem zaopatrzonym w trzepaczkę na najniższych obrotach przez 2 minuty miksowałam zmieszane drożdże, cukier, trochę mleka.
Odstawiłam na chwilę, żeby drożdże ruszyły.
Następnie do mąki dodałam pozostałe składniki i wyrobiłam ciasto.
Znowu na chwilę odstawiłam. Odrywałam po garści ciasta, uformowałam bagieteczki.
Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.





Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piekłam do złotej skórki około 20 minut.










Pyyycha!!!

Polecam!!!

Smacznego!!!

piątek, 15 marca 2013

Bagietki z oliwkami.


 Niesamowicie mięciutkie, pachnące bułeczki.
Niestety ze względu na pogodę nie dojechaliśmy do młyna po mąkę i upiekłam na mące pszennej wrocławskiej 500 z Piotr i Paweł. Jest ok.
Z połowy porcji wyszły cztery spore bagietki. 
Po uformowaniu posypałam ziołami prowansalskimi i utkałam przekrojonymi na pół oliwkami.
Piekłam w 240 stopniach 20 minut.










Pyyycha!!!

sobota, 23 lutego 2013

Bagietki bez wyrabiania.


Przepyszne, niepowtarzalne... do powtórzenia!

Przepis nie tylko dla leniwców.
Chociaż nie wymaga dużych nakładów pracy to bagietki te będą smakowały nawet najbardziej ambitnym!

Delikatna, chrupka skórka, "bułeczkowe" w środku.

Składniki:

500 g mąki pszennej 750 użyłam z Młyna Wilkanowo
2 łyżeczki soli
duża szczypta cukru
1 opakowanie 7 g drożdży liofilizowanych
300 ml wody

oliwa z oliwek

Wykonanie:

Do przesianej mąki dodałam sól, drożdże, cukier.
Wymieszałam na sucho, dodałam wodę, wymieszałam łyżką ale bez przykładania się.
Odstawiłam na noc w ciepłe miejsce.
Rano ciasto wyglądało tak:







I teraz to o co chodzi w tym przepisie:
nie podsypujemy ciasta mąką!
Na blat wylałam sporo oliwy z oliwek, rozsmarowałam, nie ugniatałam ciasta. Złożyłam je kilka razy na pół.

  

Podzieliłam ciasto na trzy części. Rozciągnęłam, trochę skręciłam. Wedle uznania.
Moi chłopcy najbardziej lubią bagietki posypane szczyptą soli.
Tak więc posoliłam, popsikałam wodą ze spryskiwacza i odstawiłam na pół godziny w ciepłe miejsce.



W tym czasie piekarnik już pracował. Nagrzewałam go piekąc poranny chlebek :)))
Jak widać nie używałam żadnych foremek do pieczenia bagietek.
Bagietki włożyłam do bardzo gorącego piekarnika, w którym pod wpływem gorąca "wybujały".
Pewnie jeszcze bardziej chrupkie byłyby pieczone w żeliwnym garnku.
Piekłam na 7 w ośmiostopniowej skali Amici (lub Amicy ;)))











Pyyycha!!!



Polecam!!! 

Smacznego!!!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...